Tydzień temu zakończyliśmy pierwszą edycję festiwalu „Spiskowcy rozkoszy” w Dworku Tradycja w Bełcznej. Nie, zdanie te zdecydowanie brzmi zbyt konkretnie.
Ta interdyscyplinarna impreza otworzyła tyle przestrzeni, że zakończyła się tylko formalnie. Wszyscy aktywni i poszukujący nowych wyzwań obecni na festiwalu spiskowcy rozkoszy odkrywali związki pomiędzy kulturą, sztuką i kuchnią.
Ta interdyscyplinarna impreza otworzyła tyle przestrzeni, że zakończyła się tylko formalnie. Wszyscy aktywni i poszukujący nowych wyzwań obecni na festiwalu spiskowcy rozkoszy odkrywali związki pomiędzy kulturą, sztuką i kuchnią.
Ja dopiero po tygodniu jestem w stanie podsumować festiwal, poukładać go sobie w głowie. Ochłonęłam. Wszelkie synestezje osiadły w czerwonych krwinkach. Mogę napisać co się działo językiem względnie logicznym.
Grażyna, królowa kuchni i smaków z kosmosu, ugościła w swoim dworku niezłą armię miłośników przyrody, sztuki filmowej, a przede wszystkim piękna płynącego z natury i kultury. Tadeusz, król organizacji, syntezy i rozwiązywania problemów najwyższego stopnia scalał technicznie wszelkie pomysły permanentnie zakrzywiającego czasoprzestrzeń Przemka. Marcelina, księżniczka logiki w oparach absurdu nigdy nie odmawiała pomocy. Zawsze była. Permanentnie przewidywała. Mój odlotowy ojciec skupił w jednym miejscu freaków z różnorodnych i odległych galaktyk, którzy na ziemi w swoich dziedzinach przynoszą cząstki gwiazd. Aśka, niespożyty wulkan energii, stale, sumiennie i dokładnie dorzucała power oraz gasiła liczne pożary. Razem dodaliśmy kolorowego pyłu, który ubarwił ziemską przestrzeń. Połączył to, co kosmiczne, z tym, co ziemskie, naturalne, żywe, leśne.
W Bełcznej otworzyła się przestrzeń magiczna. Gawędziarze w akompaniamencie gry na rogu opowiadali baśnie, które z czasem zamazały granicę między jawą a snem. Leśne spacery umożliwiały odkrycie najdrobniejszych tajemnic natury. W lesie można było odwiedzić Leśmiana, wystawę dla mrówek oraz Matki Boskie. Percepcja się wyostrzyła. Zapachy stały się intensywniejsze. Przemek Kossakowski podzielił się swoim szóstym zmysłem, a Weronika Mliczewska przekazała cząstkę duchowości Majów. Kimchi, kuchnia wegańska i pomorska obcowały zaraz obok degustacji win, piw i herbat. Smakowity film na jawie z Pauliną Wnuk dopełniony został „Postrzyżynami” w plenerze.
Piąta ćwiartka i robaki… nasza królowa nie zna granic, bezsprzecznie rozumie co to jest eksperyment. Hamburgery z drewnojadów, a może smoothie z mączniaków na śniadanie?
Roztapiam się w entuzjazmie, że mogę samoistnie być częścią takich wydarzeń. Bełczna, na co dzień wieś sołecka w gminie Łobez, w mojej świadomości istnieje tylko jako Dworek, szkoła i przestrzeń leśna. Na łonie natury w dorzeczu rzeki Regi impreza hołdowała chwili i bezgranicznej przyjemności.






Niesamowite zdjęcia i klimat całego wydarzenia. Sam nie biorę udziału w tego typu wydarzeniach, ale jestem pełen wiary w lepszy świat, gdy o nich słyszę. Młodość upłynęła mi na marzeniach o niekończącej się podróży, życiu poza społeczeństwem, pomiędzy hipernaturalnymi doświadczeniami, a kontaktem z naturą. Nic z tego nie wyszło. Nie mam urazy. Akceptuję siebie w tym miejscu i z tymi ludźmi. Cieszę, się po prostu, że gdzieś tam, sam nie wiem gdzie, spotykają się ludzie którzy żyją moimi marzeniami :) Pozdrawiam Cię serdecznie!
OdpowiedzUsuńNigdy nie jest za późno na zakrzywianie czasoprzestrzeni. Życie marzeniami jest przyjemne, jednak realizowanie planów sprawia jeszcze więcej przyjemności. Za rok planujemy spikować po raz drugi. :) Zapraszam serdecznie.
UsuńPozdrawiam i dziękuję pięknie!
Niesamowite zdjęcia! Zachwycają i przerażają jednocześnie:) Ja również lubię połączeni jedzenia z kultura czy choćby widokami pięknych krajobrazów.
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie! 🙏🏼 Sztuka kulinarna i jej nieodkryte dna to totalna magia.
UsuńWszystko pięknie i rewelacyjnie, ale te robaki? Hamburger z robali? O matko, u mnie by nie przeszło ;-)
OdpowiedzUsuńDrewnojady i mączniaki przez całe swoje życie żywią się różnymi warzywami/przyprawami, którymi później smakują. 🐛To przyszłość kulinarna. 👩🏼🍳🌍Liczba ludności stale rośnie. W otworzeniu się na nowe smaki przeszkadza tylko klapka w głowie, która nałożyła nam nasza kultura. Jak się ów przykrywkę usunie to można odkrywać pozornie dzikie i niebezpieczne przestrzenie.
UsuńPozdrawiam serdecznie ❤️