![]() |
| Marta Suszyńska, REM MULTIMEDIA |
Jedną ze wspaniałości gap year’u jest zwiększona ilość czasu na książki. Do matury byłam pochłonięta solidnymi pozycjami wydawnictwa Oxfordu czy Haese. Ciągnęły za gardło. Miały mnie na wyłączność. Zerwałam ten związek w maju.
Pierwsze miesiące po rozstaniu głowa musiała ochłonąć, by otworzyć się na nowe znajomości. Przemieszczałam się, głowa odpoczywała w drodze.
Pierwsze miesiące po rozstaniu głowa musiała ochłonąć, by otworzyć się na nowe znajomości. Przemieszczałam się, głowa odpoczywała w drodze.
Od miesiąca jestem względnie statyczna. Nie podróżowałam zbyt intensywnie. Czytam. W tym poście zamierzam się z Wami podzielić pozycjami, które szczególnie mnie zainteresowały. Może i Wam się spodobają i zabiorą w unikatową podróż.
Radosław Kotarski wziął pod lupę naukowe pozycje, przeprowadził na sobie serię eksperymentów i rozpisał wiedzę w pigułce odpowiadając na pytanie „jak efektywnie się uczyć”. Zreasumował kilka sposobów skutecznych metod przyswajania wiedzy. Autor kupuje mnie ładną wizualnie, kolorową, przyjemną w dotyku, milusią książeczką. Tak, mówię tu o formie, bo to ona złapała mnie na haczyk. Modernistyczna forma na pewno trafi do młodych odbiorców poszukujących sposobów na przyswajanie materiałów szkoleniowych. Jest szansa, że przeczytają ją i Ci, którzy nie dają rady z natłokiem stron wypełnionych czarnym tekstem na białym tle. Przeczytają ją, chociaż nie czytają. Mam jednak za sobą parę lat efektywnej nauki i mam wrażenie, że książka Kotarskiego tylko nazwała moje sposoby przyswajania wiedzy. Momentami miałam poczucie pochłaniania sporej dawki oczywistości. Bo i bez podręcznika twórcy kanału Polimatów dałam sobie radę. Wciągnęłam jednak pozycję praktycznie w jeden dzień (gdybym nie musiała jej zwrócić stęsknionemu właścicielowi). Coś musi w tym być, ze przeczytałam ją tak szybko.
To coś to właśnie przystępna narracja i „milusia” forma. Kotarski bezsprzecznie zmotywuje młodych ludzi do nauki. Nauczy uczenia się.
„Włam się do mózgu” jest idealna dla tych, którzy poszukują motywacji i urozmaicenia swojej nauki (jeśli do tej pory opierała się wyłącznie na czytaniu materiałów dzień przed egzaminem).
To coś to właśnie przystępna narracja i „milusia” forma. Kotarski bezsprzecznie zmotywuje młodych ludzi do nauki. Nauczy uczenia się.
„Włam się do mózgu” jest idealna dla tych, którzy poszukują motywacji i urozmaicenia swojej nauki (jeśli do tej pory opierała się wyłącznie na czytaniu materiałów dzień przed egzaminem).
„Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi” Marzena Żylińska
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, 2013
Liczba stron: 315
Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, 2013
Liczba stron: 315
![]() |
| Neurodydaktyka |
Równolegle z „Włam się do mózgu” zaczęłam czytać „Neurodydaktyka. Nauczanie i uczenie się przyjazne mózgowi.” Marzeny Żylińskiej. Jest to pozycja bardziej naukowa. Równie aktualna, przepełniona wiedzą i naukowymi odniesieniami do badań nad mózgiem, co pozycja Kotarskiego. Zawiera informacje o: wpływie na funkcjonowanie mózgu różnorodnych bodźców (książek, internetu, gier, telewizji, ruchu), ingerencji środowiska na zdolności poznawcze, systemie motywacyjnym uczącego się mózgu, wpływie testów i testowania na uczniów i ich zdolności poznawcze, błędach dydaktycznych. Jest to książka z większą ilością wiedzy, mniejszą ilością anegdot (które przyznam, że w przypadku Kotarskiego zdarzało mi się pomijać), brakiem modernistycznej szaty graficznej (no dobra, grafika ogranicza się do silnie naukowych szkiców). „Neurodydaktyka” jest dla tych, którzy wiedzę o tym jak efektywnie zdobywać informacje, chcą poszerzyć z dogłębnym wyjaśnieniem. W pozycji Żylińskiej pojawia się ogrom informacji wpływania nauki na mózg. Nie sądzę by przeciętny uczeń chciał przebrnąć przez mniej (w porównaniu do Kotarskiego) lekką treść.
Obie książki mianuję podtytułem: o sposobach na wykorzystanie potencjału ludzkiego, który marnuje się poprzez nieprawidłowe nauczanie. Obie polecam.
A i jeszcze jedno - twórca kanału Polimaty, wydał książkę sam. Nie znajdziecie jej zatem w Empiku, ani w żadnej innej księgarni.
Obie książki mianuję podtytułem: o sposobach na wykorzystanie potencjału ludzkiego, który marnuje się poprzez nieprawidłowe nauczanie. Obie polecam.
A i jeszcze jedno - twórca kanału Polimaty, wydał książkę sam. Nie znajdziecie jej zatem w Empiku, ani w żadnej innej księgarni.
„Bajki filozoficzne”, Michael Piquemal
Polityka, 2008
Liczba stron: 123
Polityka, 2008
Liczba stron: 123
![]() |
| Bajki filozoficzne |
W wolnych chwilach, pomiędzy telefonem i kotletem, wyrywkowo, wracam ostatnio do mojej ukochanej książki z dzieciństwa - „Bajek Filozoficznych” Michela Piquemala. Jest to kilkadziesiąt bajek i przypowieści zaczerpniętych z filozofii zachodniej, mądrości Wschodu, mitologii. Krótkie, pouczające, fenomenalne uniwersalne mądrości różnorakich kultur, epok i światopoglądów. Napisane są językiem przejrzystym. Autor nie wymaga od czytelnika wcześniejszego przygotowania. Nie przytłacza datami, czy nazwiskami. Zachęca do myślenia. Nie zmusza.
„Miasto Śniących Książek”, Walter Moers
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2006
Liczba stron: 464
Wydawnictwo Dolnośląskie, 2006
Liczba stron: 464
![]() |
| Miasto Śniących Książek |
Niezwykła powieść fantasy dla papierowych fetyszystów, którzy po przeczytaniu „knolfną” zębami z uznaniem. Hildegunst Rzeźbiarz Mitów, początkujący poeta-smok wyrusza w podróż do Księgogrodu, podczas której odkrywa największą tajemnicę sztuki pisania. W mieście książek literatura jest dla jej mieszkańców wszystkim: źródłem dochodu, sensem życia, pożywieniem, czy zabójczą bronią. Autor bawi się z czytelnikiem. Uprzedza o niebezpieczeństwie jakie niosą książki (również jego pozycja).
To czysty hołd dla książek. Zarówno treść (wartka akcja z wyrafinowanymi aluzjami do klasyki literatury), forma (książka, w twardej okładce z wstążką, okraszona grafiką obrazującą wyimaginowane postaci z Księgogrodu) i styl (iście poetycka, synestezyjna powieść) są miodem dla książkoholików.
Ponadto choć Walter Moers figuruje jako autor powieści, to szybko okazuje się, iż jest on wyłącznie tłumaczem, który z poświęceniem przełożył dla nas opowieść z języka camońskiego. Jedynym słusznym autorem jest tak naprawdę Hildegunst Rzeźbiarz Mitów – bohater i zarazem narrator historii. Nie ma więc co liczyć na spotkanie autorskie w Empiku.
To czysty hołd dla książek. Zarówno treść (wartka akcja z wyrafinowanymi aluzjami do klasyki literatury), forma (książka, w twardej okładce z wstążką, okraszona grafiką obrazującą wyimaginowane postaci z Księgogrodu) i styl (iście poetycka, synestezyjna powieść) są miodem dla książkoholików.
Ponadto choć Walter Moers figuruje jako autor powieści, to szybko okazuje się, iż jest on wyłącznie tłumaczem, który z poświęceniem przełożył dla nas opowieść z języka camońskiego. Jedynym słusznym autorem jest tak naprawdę Hildegunst Rzeźbiarz Mitów – bohater i zarazem narrator historii. Nie ma więc co liczyć na spotkanie autorskie w Empiku.
„Przewodnik wędrowca. Sztuka odczytywania znaków natury”, Tristan Gooley
Otwarte, 2017
Liczba stron: 400
Otwarte, 2017
Liczba stron: 400
![]() |
| Przewodnik wędrowca |
Wydawnictwo Otwarte kontynuuje swoją serię „Sekretne życie drzew”, czy „Duchowe życie zwierząt” tym razem przygotowując pozycję dla miłośników wędrówek. Spacerów w bliskości z naturą. Autor przedstawia czytelnikom dary przyrody, wskazówki jak wykorzystać przestrzeń, która otacza nas podczas wypraw.
Ta książka zmieni zwyczajny spacer w fascynującą wyprawę. Gooley uczy czytelnika uwagi, wyczulenia na rośliny, niebo, zwierzęta. „Przewodnik wędrowca. Sztuka odczytywania znaków natury” to słownik języka natury.
Chcesz wiedzieć, jak przemienić liść drzewa w kompas? Jak wykorzystać niebo jako mapę?
Niech świat będzie Twoim przewodnikiem!Ta książka zmieni zwyczajny spacer w fascynującą wyprawę. Gooley uczy czytelnika uwagi, wyczulenia na rośliny, niebo, zwierzęta. „Przewodnik wędrowca. Sztuka odczytywania znaków natury” to słownik języka natury.
Chcesz wiedzieć, jak przemienić liść drzewa w kompas? Jak wykorzystać niebo jako mapę?
„Tajemnicze życie grzybów” Robert Hofrichter
Prószyński i S-ka, 2017
Liczba stron: 272
Prószyński i S-ka, 2017
Liczba stron: 272
![]() |
| Tajemnicze życie grzybów |
Porywająca książka, w której autor przenosi mnie, jako czytelnika, w mikroświat jadalnych, toksycznych, halucynogennych, leczniczych, cennych, ekstremalnych, drapieżnych, a przede wszystkim tajemniczych grzybów. To one tworzą klimat na Ziemi, to one wspierają ekosystem, tworzą sieć niesamowitych zagadek. Autor odkrywa przed czytelnikami ten magiczny świat.
Książka uświadamia i wyczula na symbiozę i partnerstwo leśnego świata. Niezaprzeczalnie warto dać się przenieść w tak bliską, a zarazem odległą przestrzeń grzybów.
„Amsterdam. Historia najbardziej liberalnego miasta na świecie” Russell Shorto
Magnum, 2013
Liczba stron: 312
Magnum, 2013
Liczba stron: 312
![]() |
| Amsterdam |
„Amsterdam” to kolejna z konkretnych i merytorycznych miejskich biografii, bo w serii ukazały się już: Rzym i Jerozolima. Książka ta pojawiła się na mojej liście, bo jutro śmigam liznąć troszkę świata, a jednym z miejsc, w których zawitam będzie właśnie Amsterdam. Autor, Amerykanin mieszkający w Amsterdamie opowiada o wielowiekowej historii najbardziej liberalnego miasta świata. Razem z Shorto jeździłam rowerem po amsterdamskich uliczkach, pływałam po kanałach, poznawałam Rembranta czy Jana Six. Jest to zdecydowaie solidna dawka wiedzy. Autor stawia śmiałą tezę, że liberalizm ( przywiązanie do swobód i praw jednostki), który symbolizuje zerwanie z doktryną, w której źródłem wszelkiej wiedzy jest Kościół i monarchia, narodził się właśnie w Amsterdamie.








Brak komentarzy
Prześlij komentarz