Wolontariat i podróże w Azji Zachodniej – powrót do Izraela.



Dużo czasu nie potrzebowałam, żeby powrócić do różnorodnego (bo skumulowały się tam tradycje z całego świata) państwa położonego w Azji Zachodniej, czyli do roztańczonego Izraela. Dlaczego znowu tam zmykam? Czym będę się zajmowała przez prawie dwa miesiące na wschodnim brzegu Morza Śródziemnego? Czy się boję? 

 

Jeszcze tylko dwa dni!

Już 30 listopada wyląduję w Tel Avivie. Wciąż nie mogę w to uwierzyć. Wiedziałam, że podczas gap year’u chcę poznać odmienne kultury, nowe ciekawe postaci, nieznane miejsca i niezrozumiałe obyczaje. Będąc zamkniętą w większości mojego licealnego czasu na terenie województwa zachodniopomorskiego brakowało mi szerszego spojrzenia, nauki przez doświadczenie. Oczywiście abstrahuję tu od licznych przygód, m.in. z teatrem tańca EGO VU, czy tygodniowymi intensywnymi podróżami w alternatywne miejsca, które czarował dla mnie mój tata, bo one znacznie poszerzyły moje horyzonty, rozbudowały wyobraźnię, dodały odwagi, tolerancji i świadomości. Szukałam planów na ten rok przerwy. Jestem typem osobowości, który lubi mieć przepełniony grafik dobrze zorganizowanymi zajęciami, ale także pozwalam sobie na kapkę intuicji i wolności. Zastanawiałam się nad miejscem, gdzie zarówno będę mogła zostawić cząstkę siebie, jak i zgarnąć elementy, które zbudują mnie, rozwiną. Ogromną pomoc merytoryczną dała mi Zuza (jeśli to czytasz to padam do stóp za energię i informacje odnośnie zarówno wolontariatu jak i wolonturystyki). Wybór padł jednak Abraham Hostel, bo na mojej drodze, przypadkiem lub nie, pojawiły się osoby, które albo wracają regularnie do Izraela w celu szkolenia swojego tanecznego warsztatu, bądź są tzw.”tubylcami” (tak też w to nie wierzę, że akurat teraz w Polsce poznałam Izraelczyków). Moja sierpniowa wyprawa do Izraela zasiała ziarno i dała fragmentaryczny ogląd na fascynujące przestrzenie do odkrywania kraju Bliskiego Wschodu. Zbiorczo wyżej wymienione elementy dodały mi odwagi, że jest to miejsce gdzie chcę wrócić. Wiedziałam, że „czuję” Izrael, i chcę go kosztować w większych porcjach. Zarówno jeśli chodzi o krajobraz, jak i artystycznie i kulturowo jest to kraj, który zachęca do zagłębienia się. 
Czym dokładnie będę się zajmowała?


WOLONTARIAT

Miejsce, w którym spędzę znaczną część mojego czasu to Abraham Hostel w Tel Awiwie,  gdzie zatrzymaliśmy się podczas sierpniowego pobytu. Jest to przestrzeń, która oprócz noclegu oferuje szerokie spektrum wydarzeń towarzyszących (warsztatów, koncertów, dyskotek, pchlich targów). Generalnie Abraham Hostel działa jak kompilacja pensjonatu i domu kultury. Jest to sieć schronisk (placówki są w Tel Awiwie, Jerozolimie i Nazaret), gdzie pracownikami w znacznym stopniu są wolontariusze z całego świata, którzy dzielą się swoim doświadczeniem z gośćmi. Jest kilka warunków i specyficzny proces rekrutacji, które trzeba przejść, aby załapać się na możliwość spędzenia czasu w Abraham Hostel, m.in. należy mieć skończone 21 lat. Wspominam o tym dlatego, aby powiedzieć, że wszystko jest możliwe i jeśli znajdziemy się w odpowiednim miejscu, w konkretnym czasie i będziemy mieli interesujące zaplecze i chęć kreatywnego działania to bariery i ograniczenia systemowe (regulaminy) mogą być naruszone. 

A CO POZA TYM ?

Izrael, a w szczególności Tel Awiw to tętniąca stolica tańca współczesnego. Zamierzam odkrywać i budować swój warsztat zarówno w Batshevie, jak i w wielu innych placówkach, o których opowiem przy okazji konkretniejszego postu o tańcu w Tel Awiwie. Dzięki filmie „Mr Gaga” świadomość taneczna wzrosła, ale wciąż ograniczyła się (generalizując) tylko do jednej znanej tanecznej placówki (ww. Batsheva), a jest ich ogrom, równie (a może i bardziej – zobaczymy) ciekawych. Planuję też podróżować, zachwycać się orientalnymi krajobrazami, jak i poznawać odmienność kulturową (zarówno w Izraelu jak i Autonomii Palestyńskiej). Na ile mi się to uda to zależy od czasu jak i… lęków i wewnętrznych barier.

IZRAELSKA CZARNA WOŁGA, CZYLI CZEGO SIĘ OBAWIAM? 

Do Izraela jadę sama. Jest to moja pierwsza samotna podróż. Niesamowita okazja do poznania siebie, zbudowania swojej świadomości, odwagi, pewności siebie. Chcę doświadczyć jak najwięcej, a jednocześnie nie mogę zapomnieć o sobie, muszę o siebie zadbać. Muszę nauczyć się dbania o odpoczynek, o relacje, o zdrowie. Ufam swojej orientacji w terenie, choć tak naprawdę to dopiero teraz zaufam tylko i wyłącznie sobie. Jestem komunikatywna, chowam w sobie spory zapas feministycznej pewności, dziecięcej ciekawości i analitycznego myślenia. Choć boję się, bo wystawiam siebie na próbę.


Ilość postów i relacji z moich doświadczeń, będzie ograniczona dostępem do Internetu oraz czasem, który mam nadzieję aktywnie wykorzystywać do granic możliwości. Niedowiarkom będę udowadniała, że Izrael to totalnie nie tylko Ziemia Święta i niebezpieczeństwo, ale piękny, różnorodny i fascynujący kraj.

Życie zaczyna się tam, gdzie kończy się strach.


Na liście mam dwie książki o Izraelu, które czytam, a skończę najprawdopodobniej będąc bezpośrednio w miejscach fabuły:
1. "Byliśmy przeszłością" Jaela Neemana. Bardzo osobiste, a zarazem poetyckie wyznanie o życiu w kibucu i jego ścisłych ramach założeń ideologicznych.
2. "Obcy w domu" Rai Shehadeha. Autobiogragficzna opowieść o ojcu i synu, którzy są sobie jednocześnie bliscy i obcy. O relacjach pod jednym dachem w okupowanym kraju.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz