14 maja 1948 roku Dawid Ben Gurion, pierwszy premier Izraela wypowiedział słowa „Na mocy prawa naturalnego i historycznego proklamujemy utworzenie państwa żydowskiego na Ziemi Świętej”.
Już w
Jeruzalem wszechobecni żołnierze stają się totalnie naturalni. Mężczyzna,
sprawdzający torbę przy wejściu do ściany płaczu, zagadywał w międzyczasie na
temat stażu dredów taty. Permanentna kontrola paszportów czy masowość broni,
swoboda mundurowych w przerwie podczas uroczystości przy ścianie płaczu, którzy
robią sobie przerwę na fajeczkę, dziewczyny w idealnie dopracowanych
makijażach, lecz z karabinami większymi od nich samych - obojętnieją. Taka
rzeczywistość. I tyle. Kontrola musi być, ale jest ona tylko okrasą dla
bezpieczeństwa, a jej nie ma co się bać. Tylko śmiało tu przyjeżdżać. Izrael
zadziwia, pochłania i gości. Jest jak kula, której powłoka jest konflikt, z
którego wynika zaostrzona ochrona, kontrole, niezliczona ilość żołnierzy. Jak
się wejdzie do środka to skorupy sporu już nie widać. Wewnątrz jest ogrom różnokolorowych,
odmiennie pachnących i smakujących kulek z różnych kultur, które bezgranicznie
można odkrywać.
Pierwszy dzień. Serio jeden dzień? Już ten pierwszy pozostawił wrażenie
doświadczania świata przez co najmniej tydzień. Jerozolima. Po pierwsze - zderzenie,
biorąc pod uwagę główne, najbardziej znane, budowle trzech wierzeń - Żydowskie
(Ściana Płaczu), Chrześcijańskie (Bazylika Świętego Grobu na Golgocie), Islam (Meczet Al-Aksa). Po drugie - w obrębie Szczytu Kalwarii bezgraniczne
skontrastowanie światów. Tu, w jednym miejscu kilka, a może i kilkanaście
odłamów religijnych ma swoje pomieszczenia, ołtarze. Totalnie pochłaniającą
przestrzenią stała się dla mnie kaplica Syryjska. Miejsce zaraz za pełnym
ornamentów grobem Jezusa. Ołtarzem jest obraz, czarna otchłań, cisza,
tajemnica, mistycyzm, a zarazem największa pustka.
| Kaplica Syryjska w Bazylice Świętego Grobu |
| Ściana Płaczu |
| Koptyjski zakonnik |
| Kaplica Koptyjska przy Bazylice Świętego Grobu |
Abstrahując od kontemplowania to totalnie ciekawe stało się dla mnie obserwowanie wierzących w ich miejscach kultu (wzruszenie kobiet całujących skały w miejscu ukrzyżowania Jezusa, dotykanie kadzidłami kamienia, na który Chrystus został położony, zapisywanie drobnym maczkiem modlitw i kurczowe wciskanie ich rozdrganymi dłońmi w ścianę płaczu, czy Pan Kopt w świątyni symultanicznie pustym i kompletnym wzrokiem wpatrzony w święty obraz). Choć nie zabrakło i książkowych (tu w głowie wybrzmiewa mi idealna charakterystyka Baumana ze szkicu „ponowoczesne wzory osobowe”) turystów. Bo przecież trzeba strzelić sobie selfie z grobem Chrystusa.
Ekstra zdjęcia i mega ciekawa relacja. A propos tatuaży znalazłam kiedyś artyste, który może Ci się spodobać, zerknij na samym końcu :) https://www.kulturowa.pl/3952-cuda-tygodnia-slowo-obraz-dzwiek/
OdpowiedzUsuńDziękuję pięknie! 🙏🏼 Oczywiście zerknę💪🏾👌🏻
Usuń