Make hummus not walls. Jak to jest z tymi zamieszkami w Izraelu?


Na ulicach Jerozolimy palono zdjęcia amerykańskiego prezydenta. W ogniu stanęła także flaga Stanów Zjednoczonych i Izraela. Kilkadziesiąt Palestyńczyków zostało rannych... brzmi dramatycznie?



 Takie informacje pojawiają się w mediach. Zalewają mnie wiadomości z zapytaniem o moje bezpieczeństwo. Dostałam także maile od kilku osób z pytaniami, czy aby na pewno jest to dobry okres, aby udać się w najbliższym czasie do Tel Awiwu, nie mówię już o Jerozolimie... 

Najbardziej rozbrajają mnie wiadomości dotyczące tego co się rzekomo dzieje na ulicach Izraelskich miast (widzę, a raczej nie widzę tego tak, jak widzicie to Wy w polskich mediach). Prawie tydzień temu prezydent USA potwierdził uznanie Jerozolimy, jako oficjalnej stolicy Izraela (tak, Jerozolima jest stolica Ziemi Świętej według Izraelskiego prawa, ale także Palestyna uznaje zachodnią cześć tego miasta, za swoją siedzibę). Organizacja Narodów Zjednoczonych i większość państw nie uznają Jerozolimy jako stolicy Izraela, pozostawiając tę kwestię sporną do wyjaśnienia podczas przyszłych negocjacji izraelsko-palestyńskich. Autonomia Palestyńska planuje utworzenie we Wschodniej Jerozolimie stolicy swojego państwa. Żadne z państw nie ma ambasady w Jerozolimie, większość z nich utrzymuje swoje ambasady w Tel Awiwie.


 No i tu nadchodzi z cudownym pomysłem Trump. Zlecił już przygotowania mające na celu przeniesienie ambasady z Tel Awiwu właśnie do Jerozolimy. Teoretycznie stolica Izraela jest w Izraelu, ale nie jest uznane to na polu międzynarodowym do momentu paktu pokojowego pomiędzy Palestyną i Izraelem. Trump dolał oliwy do ognia. Po decyzji prezydenta USA Hamas (organizacja palestyńska) ogłosił, że rozpoczną się "dni gniewu”. To takie krótkie podsumowanie strony politycznej całego konfliktu. Co jest jednak kluczowe, tu się tego konfliktu nie odczuwa. Będzie się działo, ale w okolicach Gazy i Autonomii Palestyńskiej. Ale nie będzie to wojna. Władze Izraela są przygotowane by stłumić rozruchy już w zarodku. 

W Tel Awiwie nie dzieje się nic złego. Pytałam Izraelczyków zarówno w Tel Awiwie jak i w Jerozolimie, o to jak odnoszą się do konfliktu. Nie chce mówić, ze maja to gdzieś, ale troszeczkę tak jest: „przecież stolicy nie przenoszą, ona w Jerozolimie już dla nas jest, to tylko ambasada USA. Trump tylko powiedział, nic jeszcze nie zrobił. No może będzie trochę więcej kontroli na ulicach Jerozolimy, a Palestyńczycy będą mieli zmniejszony dostęp do naszego kraju”.
Inaczej wygląda to wśród Palestyńczyków, którzy uważają, że Jerozolima jest sercem Palestyny, a decyzja Trumpa to perfidny przejaw rasizmu.  
https://www.bbc.co.uk/news/amp/world-middle-east-42274946?__twitter_impression=true
Tak jak jednak wspomniałam, Izrael jest przygotowany na stłumienie zamieszek. Idealnie podsumował to chłopak z Tel Awiu, który był kierowcą busa podczas mojego wyjazdu na Pustynię Judejską, ale jest także przewodnikiem. Powiedział, że Palestyńczycy nawet jeśli dopuszczą się buntu to będą atakować ortodoksyjnych Żydów, bo zależy im na turystach i dobrej opinii. Autonomia Palestyńska została pozostawiona sama sobie. Państwa Arabskie, które rzekomo początkowo obiecywały pomoc, nie wspierają Palestyny, nie próbują zmienić jej sytuacji jeśli chodzi o edukację, dostęp do wody, ekonomię, czy niezależność. Konflikt ciągnie się już kilkadziesiąt lat, a sytuacja Palestyńczyków nie zmieniła się. 
Jeśli chcecie zrozumieć, a przynajmniej pojąć lub usłyszeć motywację Trumpa to warto przeczytać wywiad Jagielskiego -  TEN artykuł.

Chciałabym tylko Was uspokoić i zapewnić, że nie ma co się wahać przed przyjazdem do tego pięknego kraju. Ja w dzień rozpoczęcia rzekomych zamieszek byłam w Jerozolimie, spędzałam tam swoje urodziny na urodzinach Abraham Hostel. Była jedna wielka turbo biba
Nie chcę by mój tekst był odebrany jako bagatelizowanie problemu. Ale nie ma co go też hiperbolizować i widzieć Izrael jako urywki z mediów. Bo jest to dużo bardziej skomplikowana sytuacja.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz