Oddech spokoju pustyni Negev.

Pustynia Negev zajmuje prawie 2/3 całego Izraela. Zaskakuje ogromem i bezkresem. Raczy gości różnorodnością i spokojem. Cisza… tak bardzo mi jej brakowało po życiu w niezasypiającym Tel Awiwie.
Razem z wesołymi gośćmi (prezentami wigilijnymi, przedświątecznymi) z Polski postanowiliśmy wykorzystać wspólny czas na odpoczynek i przedwczesne świętowanie Bożego Narodzenia właśnie na pustyni wyżynnej na południu Izraela. Wypożyczyliśmy samochód i uciekliśmy od zgiełku.
Pustynia to, jakby się mogło wydawać, piach, wielbłądy, Beduini, przejażdżka jeepem i nic więcej. No właśnie - jest masa niespodzianek, które są skrywane w zakamarkach kanionów i makteszy. Nikt się nie interesuje, mało kto odkrywa. Bo Izrael to przecież Ziemia Święta. Trzeba zaliczyć Jerozolimę, Nazaret, ewentualnie skoczyć do największej metropolii -Tel Awiwu, nad Morze Martwe (bo jakby tu nie skorzystać z naturalnego SPA). I tak urlop się kończy. I wyjątkowe kibuce, małe miejscowości, spokój bezkresu, góry, autonomie, sztuka zostają w Izraelu pominięte. Bo kto kojarzy Izrael z niesamowitym graffiti, sztuką wizualną, czy teatrami? Dzięki filmowi „Mr.Gaga” na arenę międzynarodową wyskoczył ewentualnie taniec, który też dla wielu ogranicza się do tego, który swoje siedziby ma w Tel Awiwie. A pustynia? Służy ewentualnie jako element przejazdowy. Każdy przewodnik o Beer Szewie, administracyjnej stolicy Negewu, powie, że nie warto tam zawitać, bo nie ma tam nic.

Nas powitały na pustyni, na dzień dobry, na swoistą rozgrzewkę, jaskinie niczym z filmów o Indianie Jonesie. Zaskoczyły nas piękne kolory turkusów i… ponad 2000 wnęk w ścianach, które tysiące lat temu służyły za gołębniki i… tak pozostało. Nie zabrakło i polskiej jaskini, w której ukrywali się mężczyźni z dywizji generała Andersa.
Te jaskinie, które z początku zakładaliśmy (i informator też tak sugerował), że powalą nas na klatę wyjątkowością i zmiażdżą swoim pięknem okazały się najmniej ciekawe. Po raz kolejny upewniłam się, że to co niepozorne, niszowe skrywa w sobie znacznie więcej.

Prosto z jaskiń kierowaliśmy się w okolice Mitzpe Ramon, gdzie nocowaliśmy w polowych namiotach. Po drodze udaliśmy się do galerii. Kilkanaście rzeźb w plenerze. Dokładnie, na środku pustyni. Drzwi prowadzące do odosobnionego innego wymiaru. Fortepian na tle fabryk. Huśtający się kocur. A w powietrzu zapach zwierzęcego łajna. Abstrakt i odrealnienie. Jazda total.
A sam nocleg w bungalowach przy Mitzpe Ramon? Zero elektryczności. Ciepłe i świeże powietrze. Przypadkowe, niespodziewane, przesympatyczne spotkanie rodziny z Cieszyna. Gwieździste i przejrzyste niebo. Poranek z widokiem na Krater Ramon o długości 40 km i szerokości 9km, jednej z najbardziej spektakularnych formacji geologicznych. Wodorosty, ogórki, barszcz, pierogi i żubrówka. Poczucie małości. Bezkres. Cisza. Spokój. Piękno.

Dzień drugi doprawiliśmy odwiedzinami budującej się ogromnej elektrowni słonecznej i kontemplacją pod drzewem ze sceneria z „Czekając na Godota”. Jedyne dźwięki, które wypełniały nasze bębenki uszne to wiatr i mucha. Naukę bycia „tu i teraz” praktykuję permanentnie, czy to z pomocą jogi, gagi, czy pustyni.
Po bezproblemowym i bezalkoholowym kompletnym oderwaniu od rzeczywistości i zakrzywieniu czasoprzestrzeni udaliśmy się na koniec świata – osady Ezuz. W okolicznościach pustyni mieszka piętnaście rodzin. Psy, koty, królik i kłapouche kozy żyją ze sobą pomiędzy wagonem kolejowym i autobusem oblepionym gliną, które zostały przysposobione na przestrzenie mieszkalne. Z siana na polu wyłania się posąg szalonego żołnierza. Degradacja przestrzeni, wielość rozkładających się elementów, fragmentaryczność przedmiotów porozwalanych zaraz obok wszechobecnych rzeźb i dwóch kawiarni. I na uwieńczenie ludzie. Pomocni, zainteresowani, snujący się po piaskowej przestrzeni.

Pustynia Negev to permanentnie zmieniająca się przestrzeń. Różnorodna zarówno jeśli chodzi o fakturę piasku, formę ciszy, rodzaj bezkresu, jak i sztukę. Przedwczesne święta oryginalne i energetyzujące. W takich momentach przesilenia zgiełkiem szczególnie doceniam wartość ciszy.

Brak komentarzy

Prześlij komentarz